Astro szkicowanie

Z Celestia

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Rysując przy teleskopie łatwiej zapamiętujesz obserwowany obiekt i większą uwagę skupiasz na dostrzegalnych szczegółach. Szkicowanie ćwiczy umiejętność obserwacji. Poniżej znajdziecie opracowanie, jak się do takiego szkicowania zabrać z głową.

źródło: www.astro-forum.org ~Ares


Spis treści





Zasada numer jeden: wygoda

Astroamator nie ma takiej swobody jak rysownik w swoim atelier. W miejscu obserwacji jest ciemno, zimno (i do domu daleko). Ubrani na cebulę ruchy też mamy ograniczone. Każdy element, który zwiększa naszą wygodę w trakcie obserwacji wyjdzie na dobre naszym szkicom.

Nie wyobrażam sobie bez niego obserwacji nie mówiąc o szkicowaniu. Oczywiście, że można stać, ale brak wygody przełoży się na chęć szybszego skończenia rysunku i mniej starannego wykonania.

Do której przypinamy kartkę. O sztalugach raczej należy zapomnieć (chociaż może miałyby jakiś sens przy szkicowaniu powierzchni Księżyca – ale na tym się nie znam). Wielkość podkładki zależy już od naszego upodobania. Ja używam takiej wielkości A5 ponieważ jest dla mnie poręczniejsza.

Rzecz jasna czerwona. Najlepiej przypinana na klips do podkładki. Czołówka też się sprawdza. Trzymanie latarki w zębach jest niewygodne i fajnie wygląda tylko na filmach o włamywaczach. Swoją latarkę kupiłem w jakimś markecie jako campnigową lampkę do czytania, która po oklejeniu czerwoną taśmą izolacyjną dobrze spełnia swoją rolę.

Przez pewien czas używałem zwykłego drukarkowego, aż trafiłem na naszym forum na poradę o bloku technicznym. Rzeczywiście sprawdza się znakomicie. Nie łapie tak bardzo wilgoci i nie mnie się. Jest też bardziej odporny na ścieranie, co ma znaczenie przy „rozmazywaniu ołówka” – czyli podstawowej technice rysowania mgławic.

Podstawowe narzędzie pracy. Najlepiej dość miękkie. Generalnie na obserwację biorę trzy-cztery ołówki. B4, B3, HB i jakiś H o niskim numerze (im wyższy nr przy „B” tym ołówek jest bardziej miękki, a przy „H” tym twardszy). Najczęściej stosuję B3. Ołówek musi być bardzo porządnie zaostrzony. Od tego zależy czy gwiazdy na naszym szkicu będą jak igiełki w APO czy jak placki w rozkolimowanym Nostrusie. Nie wystarczy zastrugać ołówka nożem czy maszynką – trzeba zatemperować grafit. Najlepiej zrobić to na drobnym papierze ściernym tak, aby ołówek kłuł w palec. I lepiej zrobić to w domu a nie na miejscówce...

Lub wiszor (po angielsku blending stump, lub smudge stick), jak zwał tak zwał – wygląda to-to jak zwinięty ciasno w kształt ołówka szary papier. Fiszor można kupić w sklepach dla plastyków; ma różne średnice i służy do retuszowania/cieniowania, czyli mówiąc po ludzku, do rozmazywania ołówka. Można go zastąpić własnym palcem (ale jak przez przypadek dotknie się potem szkicu – to mamy nową mgławicę w zupełnie niespodziewanym miejscu). Można użyć też wacika higienicznego do uszu (lepiej nie używanego).

Gumka do wymazywania błędów. W komplecie z gumką warto mieć maskownicę (czy jak to nazwać?), czyli kawałek grubszej folii/plastiku (dawniej były takie okładki na zeszyty) z wyciętym prostokątem. Służy to do zabezpieczenia reszty szkicu przed przypadkowym wymazaniem. Wykałaczka nieźle się sprawdza przy robieniu „spajków” na jasnych gwiazdach.

Oczywiście w cudzysłowie. Chodzi o coś, co cały nasz sprzęt przytrzyma w miejscu. Ja wykonałem swój „piórnik” z kawałka skóry i gumki i przypinam go do podkładki z klipsem razem z kartką (jak widać na zdjęciu) a w czasie rysowania po prostu przekładam na drugą stronę. Można takie coś wyrwać ze starego piórnika i przykleić taśmą dwustronną do podkładki lub jeszcze inaczej. Chodzi o to, żeby po ciemku nie szukać ołówków i żeby nie spadały w trawę (chociaż z czterema nie ma problemu – po jednym za uszami, jeden w zębach i jeden w ręce – ale z wygodą ma to mało wspólnego).

Szablon

Na papierze zawczasu rysujemy (drukujemy) kółko reprezentujące pole widzenia okularu. Można szkicować bez kółka (i dodać je później), ale to wyższa szkoła jazdy i stosują ją bardziej doświadczeni rysownicy. Wszelkie dodatki do kółka zależą od naszej inwencji (wiele szablonów jest dostępnych w sieci). Dla tych, którzy nie będą drukować kółka: można narysować je cyrklem, ale koniecznie pod igłę podłożyć kawałek plastiku itp., aby nie zrobić dziurki w papierze – nie chcemy mieć gwiazdy mag -1 na środku każdego szkicu. Można też odrysować kółko od szklanki – ale to takie nieprofesjonalne.

Wielkość kółka ma według mnie spore znaczenie. W za dużym łatwo się pogubić rozmieszczając gwiazdy, w za małym może być dla gwiazd za ciasno. Rzecz jest chyba kwestią gustu, ale stosuję różne wielkości zależnie od powiększenia i pola widzenia okularu. Dla SWA 17 (78*, 47x) kółko ma 9 – 10 cm średnicy, dla LVW8 (65*, 100x) – 8 cm średnicy, dla powiększeń powyżej 150 x : 6 – 7 cm. Mój zasobnik prezentuje się tak:


Technika kreski

W tej części postaram się przybliżyć swoją technikę przydatną przy szkicowaniu obiektów głębokiego nieba takich jak gromady otwarte, oraz szeroko rozumiane mgławice (mam na myśli mgławice sensu stricte i galaktyki), oraz komety. Szkicowanie gromad kulistych wymaga osobnego wyjaśnienia, ale z uwagi na małe doświadczenie z tymi obiektami odsyłam (na razie) do poradników po angielsku np. tego.

Aby poradnik był pełniejszy przerysowałem od początku, step-by-step, szkic M27 z sierpnia (rzecz jasna w warunkach domowych) z oryginału, który już jest wklejony w moim dzienniku obserwacji. Techniki opisane w tekście przedstawiłem poglądowo na fotkach na końcu postu

Nasz kadr – czyli dobór powiększenia i okularu

Ma duże znaczenie, ale zależy od naszego „widzimisię”, zmysłu estetycznego i tego, co chcemy pokazać na szkicu. Niekiedy istotnym elementem jest czas i warunki obserwacji – mało czasu i szybko parujący sprzęt mogą zmusić do zwiększenia powiększenia w celu zawężenia pola. Czasami zwiększam powiększenie, aby potwierdzić czy słabe gwiazdy na tle mgławicy widoczne zerkaniem rzeczywiście tam są. Okulary szerokokątne są świetne przy obserwacjach, ale przy szkicowaniu dodają sporo pracy (tyle gwiazd!) i trochę trudno jest umieścić obiekt dokładnie w środku „kadru”.

Punkty zaczepienia – czyli jasne gwiazdy

Na początek szkicujemy jasne gwiazdy, które posłużą za główne punkty odniesienia. Niektórzy zaczynają od brzegów, inni od środka. Aby ułatwić sobie ustalenie, które gwiazdy się wyróżniają można trochę rozostrzyć obraz. Ułatwieniem przy rozmieszczaniu jest wyobrażenie sobie tarczy zegara i rysowanie wg metody: gwiazda na godzinie trzeciej w połowie odległości od środka.

Jak oddać jasności gwiazd?

Jest kilka sposobów do wykorzystania w zależności od dalszej obróbki szkicu.

Najlepiej stosować po trochę z każdego z wymienionych sposobów.


Którędy do bieguna – czyli orientacja szkicu

Dodajemy znacznik kierunku. Najlepiej popatrzyć, w którą stronę dryfują gwiazdy przy wyłączonym napędzie – tam jest zachód. Północ w przypadku reflektora Newtona jest 90 º w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Użytkownicy refraktorów, kątówek itp. umiejscowienie północy niech przemyślą sami. Jeśli nie zrobiliśmy tego od razu dodajemy nazwę obiektu, datę i stosowany okular. Potem łatwo się takie rzeczy zapomina...

Tyle kropek – czyli starfield

Następuje pierwsza trudna część szkicowania – czyli wypełnienie kadru resztą widocznych gwiazd. Najlepiej zastosować metodę kwadrantów albo ćwiartek. Czyli dzielimy kadr (w głowie!) na cztery ćwiartki i po kolei wypełniamy je gwiazdami. Dla ułatwienia odnajdujemy kształty, jakie tworzą gwiazdy (najczęściej trójkąty i czworokąty). Nie ukrywam, że może to być frustrujące i zniechęcające (te szerokokątne okulary!) Ale od czego jest gumka? Zawsze możemy też zaznaczyć strzałkę, gdzie dana gwiazda powinna być. Lub przekreślić źle umiejscowioną, jeśli użycie gumki zniszczyłoby część szkicu. Potem te niedociągnięcia poprawimy na komputerze (w końcu to też narzędzie do rysowania –spotkałem się z rysunkami wykonanymi przy teleskopie na tabletach graficznych).


W tym miejscu napiszę o gromadach otwartych, bo tu właściwie kończy się technika ich szkicowania. Należy zawczasu zwrócić uwagę na kształt gromady, obecność jaśniejszych gwiazd i kolorów gwiazd (o kolorach będzie też później). Jeżeli w obrębie gromady są gwiazdy, których nie da się rozdzielić... trzeba wykorzystać coś z techniki rysowania mgławic i zastąpić je mgiełką.

Techniki rozmazywania ołówka

Zasadniczo stosuję dwie: Poza obszarem szkicu, miękkim ołówkiem, nanosimy dość mocno plamę grafitu. Następnie bierzemy fiszor i pocieramy ją, nabierając część grafitu. Żeby nie ryzykować zepsucia szkicu – próbujemy poza kadrem, jaki odcień ma kreska robiona fiszorem. Jeśli nam odpowiada, szkicujemy za pomocą fiszora pożądany kształt.

Drugi sposób (który osobiście preferuję): za pomocą dość miękkiego ołówka (B3, B4) trzymanego pod małym kątem do kartki (żeby była grubsza kreska) zakreskowujemy pożądany kształt. Oczywiście dobieramy odpowiednio docisk ołówka. Następnie za pomocą fiszora (na tyle czystego żeby nie zostawiał sam z siebie wyraźnej kreski) rozmazujemy z wyczuciem ołówek. Jeśli jakaś część mgławicy jest jaśniejsza możemy nanieść kolejną warstwę kresek i ponownie rozmazać. Dlatego też przydają się przynajmniej 2 fiszory o różnych średnicach.

Kolejność elementów

Na początek musimy zaznaczyć ogólny zarys obiektu. Korzystamy z jednej z powyższych technik zaznaczając słabą poświatę.

Szkicujemy szczegóły, które widzimy po wnikliwej obserwacji. W tym miejscu należy się zastanowić co umieszczać na szkicu i jak połączyć obserwację ze szkicowaniem? Czerwone światło jednak zawsze w jakimś stopniu upośledza zdolność widzenia w mroku. Trzeba w związku z tym przed przystąpieniem do szkicowania samej mgławicy zgasić lampkę i poświęcić kilkanaście minut na przestudiowanie jej ogólnego kształtu i widocznych szczegółów. Ja potem zakrywam oko, którym obserwuję „piracką opaską” i szkicuję patrząc drugim okiem. Potem jeszcze raz obserwuję starając się wyłowić jak najwięcej detali i zapamiętać je, a potem narysować przy włączonej latarce. Szkic nie oddaje wcale wiernie tego, co widać w okularze, ponieważ zamieszcza się na nim także elementy widoczne zerkaniem. Jeśli pewnych elementów nie jestem w stanie oddać wiernie przy teleskopie – robię krótką notatkę na szkicu żeby potem dodać drobny detal dokładnie w domu.


Porada techniczna: jeśli któraś brzeżna część mgławicy odcina się wyraźniej od tła, konturujemy tę część za pomocą gumki wymazując na pewnej długości „cieniowany ołówek”.

Dodajemy je na samym końcu, jeśli doda się je wcześniej to przy cieniowaniu ołówka na mgławicy zniszczymy szkic.

Możemy oznaczyć kolory gwiazd, jeśli jakieś zaobserwowaliśmy w celu dodania ich później na komputerze. Najlepiej przy danej gwieździe bardzo delikatnie napisać numerek, a z boku opisać odpowiadający mu kolor.

Przeżyjmy to jeszcze raz – czyli poprawki w domu Po „Powrocie z gwiazd” (St. Lem ) w domu przy jasnym świetle warto poprawić szkic, usuwając niedociągnięcia. Zaokrąglić gwiazdy, wymazać gumką to, co się da wymazać. Dodać jakiś ulotny detal, wcześniej opisany, lub zapamiętany.

Foto: podstawowe techniki opisane w poradniku:




I mamy prawie gotowy szkic (negatyw), teraz wystarczy przenieść go do komputera...

Dodatkowe informacje

http://astro-forum.org/Forum/index.php?showtopic=19170


Stub.jpg To jest zalążek artykułu. Jeśli możesz, rozbuduj go.
Osobiste
Przestrzenie nazw
Warianty
Działania
Menu główne
Kategorie
Narzędzia